Maluje z potrzeby piękna

0
460

Mówi o sobie, że jest samoukiem. – Jestem absolutnym samoukiem – twierdzi Anna Peron. Mimo to jej obrazy i rysunki oglądać można na wystawie. Jej pierwszej wystawie. Otwarto ją właśnie w piątek, 28 lutego br. w Bolkowskiej Galerii Artystyczno – Historycznej Ars et Historia.
To pierwsza, po przenosinach do nowego obiektu, wystawa przygotowana przez Bibliotekę Publiczną Gminy i Miasta w Bolkowie. W Galerii przy ulicy Niepodległości 10 są znacznie lepsze warunki do wystawiania prac plastycznych niż w starej siedzibie placówki. Na piętrze, które kiedyś służyło jako empora chóralna, organowa i miejsce do siedzenia podczas mszy, można sztukę eksponować na ścianach, sztalugach i w gablotach. Prace Anny Peron, bolkowianki, która „Porzuconą w dzieciństwie pasję malarską odnalazła na nowo już jako osoba dojrzała” podziwiać można więc z daleka i z bliska. To różnorodne tematycznie i wykonane różnymi technikami dzieła. Autorka, jako absolutny samouk, twierdzi, że nie zawsze wie, jak się owa technika nazywa… Pierwsze dorosłe obrazy namalowała zaledwie kilka miesięcy temu. Kolory uzyskała… dzięki kawie i herbacie, bo nie miała farb.
– Jako uczennica szkoły podstawowej namalowałam plakat w kampanii przeciwko AIDS i plakat ten wygrał w szkole, został wysłany na kolejny konkurs i wisiał także na wystawie gdzieś w Jeleniej Górze, z czego byłam bardzo dumna – wspomina bohaterka wystawy. Potem przyszło dorosłe życie i na malowanie brakło czasu. Ale, na szczęście, pojawiła się potrzeba malowania, potrzeba piękna. Anna Peron najbardziej lubi rysować i malować ludzi.
– Zwierzęta mi na przykład nie wychodzą – uważa. Zdarzyło się jednak, pewnie nie pierwszy raz, że obraz pani Anna zamalowała innym, bo nie była zadowolona z efektu.
– Potem dowiedziałam się, że komuś, kto to widział, bardzo podobał się ten zrujnowany most, na którym namalowałam konia – zdradza. Artystka maluje kolorami, ale lubi też kreski i pociągnięcia czernią i szarościami. Z wieloma obrazami, które w ostatnim czasie stworzyła, trudno jej się rozstać. Ale rozstaje się. Jednak trudno byłoby jej to zrobić z kobietą z kokiem w czarnym boa.
– Mam do tego obrazu sentyment, bo kobieta przypomina mi moją mamę – taką ją pamiętam z dzieciństwa, choć ona twierdzi, że nie jest podobna – opowiada Anna Peron.
Obrazy Anny Peron bardzo podobają się uczestnikom wernisażu. Na pewno także przypadną do gustu innym widzom. Na otwarcie wystawy przybyło wiele osób – można powiedzieć, że frekwencja była rekordowa. Kwiaty z rąk dyrektor biblioteki Wioletty Drewniak dostała nie tylko autorka prac. Obdarowano nimi „muzę” malarki czyli pana Mariusza, a także Agnieszkę Szemberską, która zainspirowała panią dyrektor i podpowiedziała, że Anna Peron pięknie maluje.
Wystawę Anny Peron „Z potrzeby piękna” można oglądać w godzinach pracy biblioteki.
M. Ewa Kacperska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Proszę wpisać tutaj Twoje imię