Kochasz? uważaj na pasach…

0
1514

Na co zwracamy uwagę kierując swoim pojazdem? W ramach kampanii „Kochasz? Powiedz STOP Wariatom Drogowym” przeprowadzono ciekawy eksperyment. Sami zobaczcie.

W eksperymencie wykorzystano odrobinę nowej technologii, aby sprawdzić na co w trakcie jazdy zwracamy uwagę, a konkretnie gdzie patrzą nasze oczy. Wynik badania jest niezwykle ciekawy. W trakcie tego eksperymentu analizowano między innymi zachowania kierowców przy przejściach dla pieszych (widziane od strony pieszego) oraz uwagę wzrokową i reakcje kierowców podczas ich jazdy. Badanie dowodzi, że decyzja kierowcy, czy przepuścić pieszego, zależy od tego, kto chce pokonać jezdnię, ale także czy osoba ta stoi, czy jest w ruchu.

Miejscami obserwacji były oznakowane przejścia dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej. W eksperymencie brali udział kierowcy oraz piesi z 4 wybranych grup: młodsze kobiety, starsze kobiety, kobieta z wózkiem oraz nastolatki. Wszystko organizowane jest w ramach akcji Kochasz? powiedz stop wariatom drogowym.

Pieszy nie zawsze w centrum uwagi

Badanie pokazało, że piesi nie zawsze są aktywnie obserwowani przez kierowców. Zbliżając się do przejścia prowadzący pojazdy widzieli ich jedynie peryferycznie, tzn. nie byli oni w centrum ich uwagi. Tylko w 1/3 przypadków poświęcali im pełną uwagę. Kierowca podczas jazdy musi wykonać szereg czynności i działa na niego wiele bodźców, dlatego badani koncentrowali wzrok na pieszych dopiero, gdy zachowanie przechodniów stwarzało zagrożenie.

Kierowca patrzy pieszemu na nogi

Poruszający się piesi znacznie częściej przyciągali uwagę kierowców i skupiali ich centralne spojrzenie niż ci, którzy biernie oczekiwali przed przejściem. Co ciekawe, prowadzący auta najczęściej patrzyli pieszym na… nogi, aby upewnić się, czy osoby te stoją, czy też zamierzają wejść na jezdnię. Aż 90% kierowców zerkało na przechodniów poruszających się w bezpośredniej okolicy przejścia.

Tylko 24 proc. kierowców zatrzymywało się widząc pieszych stojących przy przejściu. Aż 62 proc. badanych w takiej sytuacji utrzymywało prędkość lub nawet ją zwiększało, aby zdążyć przejechać przed pieszymi. Znacznie częściej kierowcy przepuszczali osoby, które do przejścia podchodziły (80 proc.). Podobnie zachowywali się w przypadkach, gdy pieszy oczekiwał na wysepce, rozdzielającej pasy ruchu w przeciwnych kierunkach. Wówczas aż 78 proc. badanych hamowało przed „zebrą”.

Na drugim pasie

Kiedy na jednym pasie ruchu kierowca zatrzymywał auto przed przejściem, ponad 20% kierowców przejeżdżało, nawet kiedy samochody na sąsiednim pasie zatrzymywały się. – Obowiązkiem kierowcy jest zatrzymanie się przed przejściem dla pieszych, szczególnie w sytuacji, gdy zatrzymał się pojazd na drugim pasie ruchu. Niestety, jak pokazują wyniki eksperymentu wielu kierowców tego nie robi. Tymczasem jest to jedna z najczęstszych przyczyn wypadków z udziałem pieszych. Używanie hamulca w takich sytuacjach powinno być naturalnym odruchem kierowców – mówi Andrzej Grzegorczyk, wiceprezes Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Uprzywilejowani piesi

Badanie pokazało, że ponad 3/4 kierowców nie zatrzymuje się przed przejściami dla pieszych, na których oczekują przechodnie. Eksperyment społeczny potwierdził, że na zachowanie kierowców ma wpływ to, kim jest pieszy. Z przebadanych czterech grup osób najczęściej przepuszczana była grupa młodzieży (55 proc. przypadków) oraz kobieta z dzieckiem w wózku (53 proc.). Znacznie mniej kierujących pojazdami ustępowało osobom starszym i młodym kobietom (odpowiednio 40 proc. i 38 proc.).

pieszy2m
– Kierowcy znacznie chętniej ustąpią tym, którzy mogą im zagrozić i są nieprzewidywalni. Grupa młodych osób może nagle i niespodziewanie „wskoczyć” na jezdnię. Kobieta z wózkiem jest kimś, kto wymaga naszej opieki, dlatego należy ją przepuścić. Natomiast nie ustąpimy tym, nad którymi mamy przewagę. Osoba starsza może poczekać, przecież i tak nigdzie się nie spieszy. Młoda kobieta się boi, dlatego możemy wymusić pierwszeństwo i przejechać – podsumowuje Andrzej Markowski, psycholog ruchu drogowego.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Proszę wpisać tutaj Twoje imię