Właściciel Volkswagena cudem uniknął śmierci, gdy kilka minut po godz. 16 na zaparkowany samochód spadł ogromny konar. Do zdarzenia doszło na placu przy ul. Dąbrowskiego.
– Czekałem na przyjazd busa, nagle zerwał się silny podmuch, usłyszałem huk i zdążyłem tylko położyć się na siedzeniu pasażera – relacjonuje właściciel auta. Uwięzionemu kierowcy natychmiast przybiegli na ratunek podróżni oczekujący na przystanku. Udało się wyrwać drzwi z miażdżonego auta i wydostać poszkodowanego. Kierowca nie odniósł żadnych poważnych obrażeń, ale może mówić o wielkim szczęściu. Nie była to pierwsza interwencja strażaków związana z pogodą. Godzinę wcześniej służby usuwały drzewo powalone w okolicy urzędu gminy w Paszowicach.