PGR co nie tylko szydełkiem macha

0
466

Od połowy grudnia kolejną wystawę oglądać można w Bibliotece Publicznej Gminy i Miasta w Bolkowie. Ta ekspozycja różni się od poprzednich i zapewne przyszłych. Bo pokazuje różnorodność uzdolnień i kreatywności kilku kobiet, mieszkanek Bolkowa. Może to już było, ale… Panie od pewnego czasu – jakichś trzech lat, w bibliotecznym dziale dla dorosłych spędzają niemal wszystkie poniedziałkowe popołudnia.
Stąd wzięła się swojsko brzmiąca nieformalna nazwa tej także nieformalnej grupy – PGR, która kojarzy się z głębokim peerelem. Jednak PGR w tym przypadku to Poniedziałkowa Grupa Rękodzielnicza. Pań jest kilka, każda umie coś zdziałać swymi zręcznymi rękoma, czasem zaopatrzonymi w igłę, szydełko druty lub inne narzędzie. Wykonanymi w poniedziałki w bibliotece bombkami i gwiazdkami ozdobiona jest duża, żywa choinka. Serwetki o kunsztownych wzorach wydziergane szydełkiem wiszą na ścianach pięknie wyeksponowane w antyramach na kolorowym tle. Podziw budzą torby, plecaki i poduszki oraz inna galanteria użytkowa wykonana z podarowanych resztek materii, szklane świeczniki ze słoiczków po jogurcie ozdobionych kawałkami koronek i kilkoma błyszczącymi cekinami, okolicznościowe kartki, do których zrobienia panie wykorzystały także wstążki, tasiemki, koronki i cekiny…
Zaczęło się jakieś trzy lub cztery lata temu. Najpierw był tu kurs dekupażu, potem czytelniczkom i nie tylko, zaproponowano zapoznanie się ze sztuką robienia i zdobienia choinkowych bombek japońską metodą kimekomi. Od tamtej pory kilka pań systematycznie przychodzi uczyć się wspólnie oraz od współuczestniczek zajęć, nowych umiejętności rękodzielniczych. Bo po kimekomi były m.in. próby nauki papierowej wikliny i makramy. Było maszynowe szycie ekologicznych toreb i torebek, poduszek, kosmetyczek, plecaków, sakiewek i domowych fartuszków. Były też momenty, kiedy PGR… nic nie robił. Bo niekiedy potrzeba czasu, by podjąć decyzję o jakimś nowym przedsięwzięciu. Chodzi o to, by było to coś użytecznego, ładnego i możliwego do wykonania.
Poniedziałkowe spotkanie PGR to także miejsce, gdzie każda osoba, nie tylko stałe uczestniczki zajęć, przynieść może niepotrzebne skrawki tkanin lub wełen. Wszystko na zasadzie, że mnie niepotrzebne, ale komuś może się przydać. Stąd m.in. zapas, z którego panie mogą czerpać natchnienie i wykorzystać pasję tworzenia. Grupa nie jest w pełni stała. Przeszło przez nią o wiele więcej osób, niż bierze udział w tej wystawie. Nie wszyscy mają jednak możliwość i czas, by być tam co tydzień.
A oto bohaterki wystawy:
* Wanda Petkowicz przygodę z rękodzielniczą biblioteką zaczęła jako instruktorka kimekomi. Sama wcześniej opanowała jej zawiłości, zrobiła pewnie kilkaset bombek z tkanin, taśm pasmanteryjnych, koronek i gipiur na styropianie i nie mniej na akrylu – gipiurowych koronkowych oraz tyle samo ubrała w ażurowe szydełkowe stroje. Wykonywała też bombki sposobem zwanym temari – na styropianie owiniętym nićmi. Jej domowa choinka to dziś białe bombki – akrylowe z koronek i szydełkowe, i inne ozdoby wykonane także szydełkiem i także w bieli. Ale były też choinki kimekomi oraz pomysł drzewka bożonarodzeniowego w czerwieni szydełkowych bombek – sporą ich ilość można zobaczyć na wystawie. Pani Wanda to także znawczyni innych technik m.in. szycia maszynowego, dziania na drutach i szydełkowania. Inne panie zawsze mogą liczyć na jej radę i pomoc w niepewnych dla nich kwestiach rękodzielniczych.
* Sławomira Świderska umie szyć, robić na drutach i szydełku, a technikę kimekomi opanowała bardzo szybko i na styropianowej kuli umie wyczarować bardzo ciekawe kształty. To one, powleczone tkaniną o odpowiednim wzorze, kolorze i fakturze tworzą magię świątecznego drzewka. Podobnie jest w przypadku wielkanocnych jaj ze styropianu. Tu inna jest kolorystyka i rodzaju materiału, ale ze wzorami można poszaleć. Sławomira Świderska to stała dostawczyni nowych tkanin i dodatków do prac PGR, które ma z tajemniczej kątowni… I zawsze potrafi podzielić się z innymi radą oraz pracami.
* Mieczysława Helena Osiecka lubi przede wszystkim szydełko. Z nici wyczarowuje najczęściej serwety, bieżniki i obrusy. Ma na swym koncie również wiele choinkowych ozdób – dzwonków, aniołków i koronkowych bombek, także szydełkowych. Na szydełku robi od wielu lat i daje jej to wiele satysfakcji. Nie bierze udziału w spotkaniach od początku, ale dziś tylko choroba lub inny ważny powód sprawiają, że opuszcza poniedziałki w bibliotece, choć do grupy dołączyła najpóźniej.
* Dagmara Wolak – Mielczarek dzierga od najmłodszych lat. Można śmiało powiedzieć, że z włóczkami i drutami nie rozstaje się od czasów szkoły podstawowej. Znana jest z niesamowitych zdolności i cierpliwości w robieniu na drutach. Bo zazwyczaj jej prace to użytkowe czapki, szale, szaliczki, chusty i otulacze, które charakteryzuje feeria wzorów i kolorów. Kto je widział wie, że wymagają czasu, cierpliwości i ogromnej uwagi, by nie poplątać wzoru, koloru, nitki. Dagmara Wolak – Mielczarek twierdzi bowiem, że „jara się kolorami”. Z rzadka jej prace mają jeden kolor – zwykle to melanż wzorów i kolorów przypominający ludowe wzornictwo, które odwołuje się do różnorodnych kultur świata. W wykonywanych, a wcześniej zaprojektowanych przez panią Dagmarę wzorach, można doszukać się folkloru polskiego, chińskiego, indiańskiego, zależy co kto w nim dostrzeże. Na gwiazdkę zaskoczyła inne uczestniczki zajęć i podarowała każdej z nich jednokolorowy, ale ciekawie ozdobiony ocieplacz na kubek. Większość była szydełkowa, ale robione na drutach także się tu znalazły.
* Maria Kin to emerytowana nauczycielka. W bibliotecznej grupie pojawiła się za sprawą bombek kimekomi. Co rok robi je dla siebie i na prezenty dla znajomych i przyjaciół. Podejmuje też inne działania rękodzielnicze. Od dawna robi na drutach i szydełkuje. Jak wspomina było to w czasach, kiedy nie było łatwo o ciekawe ubrania i własnoręcznie zrobione swetry, bluzki i czapki pozwalały na posiadanie czegoś odmiennego i ładnego. Często wykorzystuje dawniej zrobione rzeczy do wykonywania nowych cudeniek. Umie zrobić przepiękne rękawiczki. Nie każdy potrafi wywołać radość własnoręcznie zrobionymi rzeczami. A na pewno uśmiechnie się radośnie, kiedy będą to tak piękne rękawiczki, jak w wykonaniu pani Marii.
* Małgorzata Tokarska-Mazur nauczyła się robić na drutach od swej mamy jako uczennica szkoły podstawowej. Podobnie było z szydełkiem. Wydziergała szydełkiem i na drutach wiele swetrów, bluzek, szali, czapek i spódnic. Niektóre pokazywała podczas podobnej wystawy w bibliotece, i innej, na bolkowskim zamku, kilka lat temu. Jako bardzo dorosła osoba nauczyła się, na prośbę znajomych, robienia skarpet na drutach. Sama nauczyła się też makramy – sztuki wiązania sznurka, i potem kilkakrotnie dzieliła się umiejętnościami z innymi. Prowadziła kursy w Lipie, Wierzchosławicach, Domanowie i Bolkowie. W PGR czasem pełni funkcję mówiącej instruktorki. Razem z Wandą Petkowicz, która pokazuje jak to się robi, odwiedziły w tym celu przedszkolne grupy dzieci i świetlicę wiejską w Kaczorowie.
* Jolanta Pawlik jest bibliotekarką w dziale dla dorosłych i to ona sprawuje pewnego rodzaju opiekę nad paniami z PGR-u. Można śmiało stwierdzić, że dla pani Joli w dziedzinie rękodzielnictwa nie ma nic nieznanego. Szyje, robi na drutach, szydełkuje, a bombki kimekomi i inne świąteczne ozdoby to dla niej pole do rozwijania wyobraźni. Każdy nowy, obejrzany gdzieś wzór szydełkowej serwety to wyzwanie i zajęcie na jakiś czas. Na wystawie jest m.in. jej obrus – sporych rozmiarów, więc jego wydzierganie zabrało wiele wieczorów. Od lat marzy, by nauczyć się frywolitek, ale nie ma od kogo…
Kreatywne bolkowianki z Poniedziałkowej Grupy Rękodzielniczej nie tylko zostały bohaterkami wystawy w bibliotece. Czyli nie tylko wymyślają i robią coś do noszenia i coś do ozdoby czy użytku. Strój chłopca z bolkowskiej fontanny – pierwszy w jego życiu, który dostał 19 grudnia 2018 roku, to ich pomysł i wykonanie. Choć o pomoc poprosiły dyrektor biblioteki, a o zgodę burmistrza Bolkowa. Razem z bibliotekarką i pracownikiem urzędu miejskiego poszły z czapkami i szalikami pod rynkową fontannę. Chłopiec dostał także świąteczną bombkę kimekomi i łańcuch pod nogi.
PGR to grupa otwarta. W poniedziałek między godz. 16 a 19 do biblioteki może przyjść każdy, kto chce się czegoś nauczyć i spędzić tu ciekawie popołudnie. Bo PGR to nie tylko robótki ręczne, ale też wspólne czytanie, lektura gazet, wymiana doświadczeń, opisów i przepisów, kawa, herbata i czasem też domowe ciasto upieczone przez którąś z pań. – Jest miło, zapraszamy, może ktoś umie coś, czego jeszcze nie znamy? – zapraszają członkinie PGR z bolkowskiej biblioteki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Proszę wpisać tutaj Twoje imię