Decyzja zapadła – wywiad z Emilianem Berą

5
979

Nie miał lekko. 12 lat rządów poprzednika wymagało wielu zmian. Burmistrz Bera poprzeczkę postawił wysoko i dzisiaj widać, że było warto. Wystarczą trzy przykłady – miasto wreszcie zaczęło korzystać z unijnych pieniędzy, ma olbrzymi teren inwestycyjny i dużego inwestora, a mieszkańcy podróżują darmową komunikacją miejską.

Za zgodą wydawcy Nowej Gazety Jaworskiej publikujemy wywiad z Emilianem Berą. Wywiad ukazał się w środowym wydaniu tygodnika. Z Emilianem Berą, burmistrzem Jawora, rozmawia Piotr Krażewski.

Od tygodni nie gasną spekulacje. Dla wielu odpowiedź jest oczywista, ale też dlatego pytamy: będzie Pan kandydował na urząd burmistrza w nadchodzących wyborach?
– Pierwsze pytanie i od razu przeszedł Pan do konkretów. To i ja konkretnie odpowiem. Będę ubiegać się o reelekcję i wystartuję w jesiennych wyborach samorządowych 2018 na burmistrza Jawora. Faktycznie wiele osób zadaje mi to pytanie chcąc wyrazić swoje poparcie i dopingując do dalszej pracy na rzecz miasta. Zapewniam, że dzieło pod nazwą „Uwolnijmy energię Jawora” jeszcze się nie zakończyło, a energii do pracy nie brakuje mi na kolejną kadencję.
Jesienne wybory będą sprawdzianem czteroletniej pracy Burmistrza Emiliana Bery i rządzącego ugrupowania w mieście.
– Podchodzę do tego sprawdzianu każdego dnia. Tak też pojmuję rolę demokratycznych wyborów. Moja codzienna praca jest ukierunkowana na realizację potrzeb mieszkańców i to oni wystawiają mi ocenę za to, co robię. Nie skupiam się na planowaniu pracy od kadencji do kadencji. Strategię rozwoju Jawora ułożyłem na kolejne dekady do przodu. Od początku kadencji, każdego dnia, pracuję na to, aby zdać pozytywnie sprawdzian zaufania, ale także przekonać się, że to co robię ma sens.
To jaka była ta kadencja z punktu widzenia burmistrza?
– Kadencja kończy się dopiero w listopadzie i zamierzam do ostatniej minuty pracować na 100 procent. Myśląc jednak o mijającej kadencji uważam, że był to dobry czas pozytywnych zmian dla miasta i porządkowania trudnych spraw, z którymi przyszło mi zmierzyć się na starcie. Trudność polegała na tym, że to wszystko wraz z moim zespołem robiliśmy równolegle. Obok dużych tematów związanych chociażby z rozwojem gospodarczym, utworzeniem strefy, walką o inwestora nie zapomnieliśmy o tych mniejszych, równie istotnych, dotyczących m.in. rewitalizacji skwerów, chodników, modernizacji bazy oświatowej, budowie miejsc do rekreacji i odpoczynku, miejskiej toalety, basenu letniego czy wymianie wiat przystankowych.
I te efekty widać. Ostatnio słychać nawet w regionie, że o Jaworze mówi się „polski Stuttgart”?
– Przyznam, że nie słyszałem takiego określenia. Dla mnie Jawor, to Jawor. Moje ukochane miasto, w którym się urodziłem i wychowałem. Miasto z potężną historią, ogromnym potencjałem i wspaniałymi ludźmi. Oczywiście, znakiem rozpoznawczym na świecie będzie teraz obok zabytku UNESCO, jakim jest Kościół Pokoju, także znana na całym świecie marka Mercedes. Ten motoryzacyjny gigant z pewnością pomoże w rozwoju miasta w długiej perspektywie. Już dzisiaj widać ożywienie na rynku pracy, mieszkańcy zaczynają wracać w rodzinne strony i co najważniejsze zmienia się myślenie o Jaworze. Ludzie chcą tutaj mieszkać i wiązać z tym miejscem swoją przyszłość. Jak żadne inne miasto potrzebowaliśmy tego sukcesu, jaki dał nam Mercedes. Pamiętam, że przed wyborami w 2014 roku mówiłem, że strefa ekonomiczna i praca to jedno z najważniejszych moich zadań. Stawiałem je na pierwszym miejscu i udało się spełnić te marzenia. Bardzo się z tego cieszę. Dlatego proszę wybaczyć mój entuzjazm i uśmiech, kiedy o tym mówię. Myślę, że jeszcze wiele dobrego wydarzy się w Jaworze. I kiedy nas już nie będzie wydarzenia tej kadencji dobrze zapiszą się na kartach historii Jawora.
Obietnice wyborcze bywają niebezpieczne. Politycy często rzucają tzw. kiełbasę wyborczą, a z realizacją obietnic bywa już gorzej. Pan obiecując strefę i inwestora zagrał vabank. Gdyby się nie udało, jaworzanie nie zostawiliby na Panu suchej nitki.
– Nie myślałem wtedy w ten sposób. Zadałem sobie proste pytanie: w jakim mieście chciałbym żyć. Pomysły na program wyborczy narodziły się same. To przecież oprócz strefy także bezpłatna komunikacja miejska czy remont basenu letniego. Jestem z młodszego pokolenia niż moi poprzednicy i ten atut pozwolił mi mierzyć wysoko, nie bałem się. Wtedy i dziś wiedziałem, po co chcę zostać burmistrzem. Pamiętam, że pierwszą moją decyzją jako nowego burmistrza była obniżka podatków od środków transportowych. Niektórzy pukali się po głowie, ale finalnie był to strzał w dziesiątkę. Wpływów do miejskiej kasy mamy więcej niż zakładaliśmy. Mam za dużo energii, żeby siedzieć na fotelu i udawać, że się coś robi. Bez pomysłu i zaangażowania, a także dobrego zespołu ludzi, których dobrałem sobie do współpracy i mądrych radnych z koalicji EB Razem nie udałoby się tyle zrobić. Zawsze podkreślam, że wspierają mnie w działaniach setki osób, na wielu poziomach i za to z całego serca wszystkim dziękuję.
Wiele razy mówił Pan, że Mercedes to nie wszystko, więc co dalej?
– Koncern będzie wpłacał podatki do miejskiej kasy. W dużej części z podatków pochodzących z jaworskiej strefy będziemy mogli myśleć o kolejnych inwestycjach w mieście. Dzisiaj jedynym ograniczeniem są dla mnie pieniądze w budżecie, a nie pomysły. Realizujemy wiele zadań równolegle z Mercedesem. Nasze skwery zmienią się nie do poznania. Prostujemy chodniki, są bezpieczne i estetyczne. Ogłosiliśmy przetarg na przebudowę basenu w Parku Miejskim. Realizujemy projekty skierowane do seniorów jak chociażby Dom Senior Wigor, Jaworski Uniwersytet Trzeciego Wieku czy Rada Seniorów, poradziliśmy sobie z wyzwaniem reformy oświaty. Dlatego nie mówię stop, lecz chcę dalej kontynuować dobre projekty dla jaworzan.
Dobra na pewno jest komunikacja miejska. W naszej redakcji pamiętamy słowa pańskich oponentów, którzy nie wierzyli w sukces tego przedsięwzięcia.
– Udało nam się zrealizować dwa cele: po pierwsze uruchomić komunikację w ogóle i zrealizować obietnicę wyborczą, aby podróżować można było bezpłatnie. Jest to długofalowy projekt na wiele lat i będziemy go wzmacniać i rozszerzać. Tym bardziej, że tak pozytywnie została odebrana przez mieszkańców. Pełne autobusy miejskie potwierdzają, że była potrzebna, a zgłaszane pomysły na dodatkowe kursy tylko mnie umacniają, żeby ani na moment nie zawracać z obranego kursu.
Mieszkańcy podróżują bezpłatną komunikacją, widać nowe wiaty przystankowe, a co ze szpecącym miejski krajobraz dworcem PKP?
– Remont dworca jest w trakcie realizacji. Po to zabiegałem w PKP o wpisanie tego zadania w plany inwestycyjne, żeby miasto korzystało z jego walorów. Wcześniej na moją prośbę zostały usunięte budki sklepowe, powstał nowy skwer naprzeciw dworca. Następny cel jaki sobie stawiam, to uruchomienie bezpośredniego połączenia kolejowego relacji Jawor – Wrocław. Mam wiele argumentów, że takie połączenie to ożywienie tego miejsca nie tylko poprzez samą inwestycję w tzw. mury, ale poprzez nowe kierunki dla podróżnych. To wszystko podyktowane jest przecież potrzebami mieszkańców Jawora i turystów.
Jeszcze „chwila” i zakończy się budowa drogi ekspresowej S3…
– Nikt nie ma wątpliwości, że dla Jawora uruchomienie tej trasy to duże odciążenie. Przysłowiowa „Eska” przechwyci uciążliwy ruch z centrum miasta. Znikną wreszcie z naszych ulic sznury tirów, a miasto już zyskuje wyremontowaną krajową trójkę przebiegająca przez centrum Jawora. Zmianę po uruchomieniu S3 odczujemy wszyscy w postaci większego bezpieczeństwa, mniejszego hałasu oraz lepszego powietrza. Docenią to także turyści, którzy będą chcieli przyjeżdżać do czystego i przyjaznego miasta.
No właśnie, jeśli mowa o turystyce – czy ma Pan czas dla siebie, na odpoczynek czy urlop? Jaki jest burmistrz Bera prywatnie?
– Niestety doba jest zdecydowanie za krótka. Często żartuję, że gdyby można było pozyskać pieniądze z Unii Europejskiej na wydłużenie doby, pierwszy złożyłbym wniosek. Tutaj Pana nie zaskoczę, gdyż nie mam zbyt dużo czasu dla siebie. Prywatnie jestem taki jak na co dzień. Staram się pozostać sobą mimo różnych przeciwności losu. Dzisiaj jednak sprawy mieszkańców Jawora są na pierwszym miejscu. Mam z nimi dobry kontakt poprzez chociażby spotkania „Burmistrz w Twojej okolicy”, przyjęcia w ramach wizyt interesantów czy poprzez komunikatory internetowe. Moja praca sprawia mi wiele radości, szczególnie wtedy, gdy mogę zobaczyć uśmiech na twarzy drugiej osoby. Czasem można mnie także spotkać na basenie, siłowni lub na trasie biegowej. To mój sposób na reset i źródło dobrego samopoczucia.
Ten reset pewnie przydaje się przy hejcie, który jest na Pana wylewany w Internecie…
– Nikt nie jest maszyną, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Zawsze obraźliwe i kłamliwe słowa sprawiają przykrość. Zdaję sobie sprawę, że moje zwycięstwo w ostatnich wyborach nie wszystkim się podoba. Pewne układy zostały przerwane. Do dziś niektórzy nie mogą zaakceptować wyniku wyborów. Stąd ta agresja i brak radości z sukcesów miasta. Zawsze jestem otwarty na krytykę, bo nikt nie jest perfekcyjny, a dobre rady pozwalają poprawić to, co być może nie było najlepsze. Hejtowanie jest formą walki politycznej, dyskredytowania nie tylko mojej osoby i co najgorsze formą agresji słownej. Przyznam, że nie myślałem, że tyle bzdur na mój temat można wymyślić. Z tym na pewno trzeba walczyć.
Jak Pan walczy?
– Staram się odnosić sukcesy!
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Piotr Krażewski, Nowa Gazeta Jaworska

Download (PDF, 1.61MB)

5 KOMENTARZE

  1. Czy chodzi o tą miejską toaletę na pl. Wolności, która od zakończenia jej remontu jest nieczynna? No i to skromne: “Strategię rozwoju Jawora ułożyłem na kolejne dekady do przodu”. Już kiedyś tak planowano, choć nie w cyklu dekad ale pięciolatek.
    Poza tym niemal każdą wypowiedź burmistrza da się zakwestionować. Np. mądrzy radni z koalicji EB Razem (pozostali są głupcami?), darmowe autobusy (ile to kosztuje budżet miasta?). I najważniejsze – wygląda na to, że cała zasługa z inwestycją mercedesa leży wyłącznie po stronie burmistrza. Doprawdy?
    Widać, że pod koniec pierwszej kadencji komuś woda sodowa uderzyła. I ta pierwsza decyzja – jaworzanie pamiętają – maksymalne wynagrodzenie dla burmistrza uchwalili – oczywiście – mądrzy radni.

    • Zależy jak oceniać kto co i jak. Nie wystarczy przyjechać i pokazać się przy wmurowaniu historycznej tuby z gadżetami i niemiecką gazetą zwaną z wrocławska.
      Jeżeli spojrzymy na kolejność zdarzeń to ostatnimi, którzy zasłużyli się do tego sukcesu są obecnie jaśnie nam rządzący w kraju. Oni przyszli po wyborach i podpisali stosowne dokumenty kończąc negocjacje. To tak dla historycznej skrupulatności, a całą czarną robotę w utworzenie strefy aktywności gospodarczej i rozmowach z inwestorem wykonali znienawidzeni w pomrocznej platformersi z psl-em.
      Więc historycznie
      1. Bez terenu nie byłoby strefy
      2. Bez strefy nie byłoby inwestora
      Więc historycznie tak gdyby nie ten koleś w jaworskim ratuszu to byś miał pole z rzepakiem a nie strefę i ostatecznie mercedesa. Ciężko przyznać, że to ten burmistrz z wodą sodową jest autorem tego sukcesu. Boli? Prawda?

    • Zgadzam sie w zupełności …dodam tylko że obrzygane i zaszczane kamienice w rynku się walą . Tynki lecą na głowę i nikt o tym nie myśli o zamku piastowskim nie wspomnę …ale toaletę mamy i trochę kostki brukowej na skwerku 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz
Proszę wpisać tutaj Twoje imię